<?xml version="1.0" encoding="ISO-8859-2"?>
<rss version="2.0">
  <channel>
    <title>Tramwaj zwany podglądaniem</title>
    <link>http://wtramwaju.blox.pl/html</link>
    <description>To blog feministyczny. Wchodzisz na własne ryzyko.</description>
    <lastBuildDate>Wed, 16 May 2012 22:37:47 +0200</lastBuildDate>
    <item>
      <title>Kilka obrazków</title>
      <link>http://wtramwaju.blox.pl/2012/05/Kilka-obrazkow.html</link>
      <description>&lt;p style="text-align: justify;"&gt; Chodnik &lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p style="text-align: justify;"&gt; Kiedy pada, to wyłażą na wierzch wszystkie dżdżownice świata i wiją mi się u brudnych trampek jak wielki, różowo-siny wyrzut sumienia. Te małe są spoko, taką mogę po prostu w ręce i sru na trawę. Te tłuste są przerażające i trzeba się przy nich posłużyć narzędziem.  Biorę tłuściocha na patyczek i ze zgrozą w palcach przenoszę skręcające się paskudztwo w bezpieczne miejsce. Czy wiecie, że w Polsce występują &lt;a href="http://pl.wikipedia.org/wiki/D%C5%BCd%C5%BCownicowate"&gt;32 gatunki dżdżownicowatych&lt;/a&gt; ?&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p style="text-align: justify;"&gt; Okno &lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p style="text-align: justify;"&gt; Dzieciństwo kojarzy mi się z bezradnością. Uczono mnie, że pomaganie zwierzętom jest głupie; nie miałam siły sprawczej, która pozwalałaby na rozkręcenie starego okna, pomiędzy szybami którego umierały uwięzione muchy. Nie śmiałabym nawet powiedzieć rodzicom, żeby okno rozkręcili, chociaż patrzenie na śmierć sprawiało mi przykrość; przykrość dziecka była zresztą wtedy równie nieważna, co los owada.&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p style="text-align: justify;"&gt; Zmartwychwstanie&lt;br /&gt; &lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p style="text-align: justify;"&gt; Dzieci na moim podwórku lubiły zakopywać w piachu żywe stonki. Kiedy wiedziałam, że już sobie poszły, zwracałam im wolność; czasem dzieci pytały mnie, czy mam coś wspólnego z rozkopanymi kopczykami - bez mrugnięcia kłamałam, że absolutnie.&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p style="text-align: justify;"&gt; Telewizor &lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p style="text-align: justify;"&gt; Miałam chyba pięć lub sześć lat, kiedy w telewizji leciał jakiś film przyrodniczy o małpach. Młode zmarło, a ja wpadłam w histerię i nie dałam się uspokoić przez dłuższy czas. Ojciec nie próbował przekonywać mnie argumentem, że to tylko zwierzę.&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p style="text-align: justify;"&gt; Wanna, zlew, łotewer &lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p style="text-align: justify;"&gt; Czasem wpadają do niej z wywietrznika pająki. Pająków nie zabijam, z tego samego powodu, dla którego nie zabijam Żydów, ale kiedy ktoś pyta mnie, co robię z pająkiem na kartce papieru, czuję potrzebę powiedzenia tego zdania: "Nie zabijam pająków"; ot takie zamarkowanie normalności przez świra, nieszkodliwy zabobon, żeby myśleli, że przesąd albo inny chrześcijański obyczaj, żadnej podejrzanej miłości do zwierząt.&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p style="text-align: justify;"&gt; Spowiedź święta &lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p style="text-align: justify;"&gt; Zabiłam kiedyś ptaka, naprawdę. A dokładniej ranne, nieopierzone pisklę, które wypadło z gniazda na moim osiedlu. Zrobiłam to, żeby uniknęło losu pisklęcia, które moi koledzy z podwórka nosili za głowę przez cały dzień zanim umarło. Miałam sześć lat i nie znałam pojęcia eutanazji; intuicja podpowiedziała mi tylko, żeby zataić ten grzech przed księdzem podczas pierwszej spowiedzi i rozgrzeszyć się jakoś w obrębie własnego sumienia. &lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p style="text-align: justify;"&gt; 11 listopada 2011 &lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p style="text-align: justify;"&gt; Polska żarła się o słuszność i niesłuszność marszów i kontrmarszów w Warszawie. Nigdy tak wielu nie zrobiło dla świata tak niewiele; nie poszłam na marsz, ale za to wracając z jogi uratowałam przypadkiem gawrona; czuję się lepsza i złapałam dystans do pyskatych happeningów, ale przecież nie wypada tego napisać, bo kogoś to wpieni, więc napiszę.&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p style="text-align: justify;"&gt; Kim jestem&lt;br /&gt; &lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p style="text-align: justify;"&gt; Zostałam wegetarianką właściwie z dnia na dzień i nie pamiętam dlaczego tak nagle, ale nie ma powrotu do Edenu. Nic nie definiuje mnie bardziej niż mój stosunek do zwierząt (jednostek, nie gatunków!), nic mnie bardziej nie obchodzi. Jeśli PiS stanie się pewnego dnia ekologiczny, zagłosuję na PiS.&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p&gt; &lt;img style="display: block; margin-left: auto; margin-right: auto;" title="http://www.animalethics.org.uk/i-ch0-2-paintings.html" src="http://wtramwaju.blox.pl/resource/kitchener.jpg" alt="How to do animal rights" width="321" height="450" /&gt;                                                                           Z &lt;a href="http://www.animalethics.org.uk/i-ch0-2-paintings.html"&gt; How to do animal rights&lt;/a&gt;&lt;br /&gt; &lt;/p&gt;</description>
      <author>tram_way@NOSPAM.gazeta.pl</author>
      <category>ekologiczne</category>
      <comments>http://wtramwaju.blox.pl/2012/05/Kilka-obrazkow.html#ListaKomentarzy</comments>
      <guid>http://wtramwaju.blox.pl/2012/05/Kilka-obrazkow.html</guid>
      <pubDate>Wed, 16 May 2012 22:37:47 +0200</pubDate>
    </item>
    <item>
      <title>Anoreksja mnie nie rusza</title>
      <link>http://wtramwaju.blox.pl/2012/05/Anoreksja-mnie-nie-rusza.html</link>
      <description>&lt;p style="text-align: justify;"&gt; &lt;a href="http://wyborcza.pl/1,75248,11730580,Vogue_zawiera_pakt_przeciw_anoreksji.html"&gt;Redaktorzy naczelni magazynu&lt;/a&gt;  Vogue z 19 krajów zawarli umowę, że będą pracowali tylko ze zdrowo wyglądającymi modelkami. Po to, by nie promować niebezpiecznych nawyków żywieniowych.&lt;/p&gt; &#xD;
&#xD;
&lt;p style="text-align: justify;"&gt; Świat mody jest zero-jedynkowy. Można w nim istnieć jako XS albo XXL, być smutnym grubasem albo chudym anorektykiem; albo albo, chudniesz albo tyjesz, nie ma pośrodku. &lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p style="text-align: justify;"&gt; W tym świecie dziewczyny nie mają kompleksów z powodu niskiego wzrostu, pryszczy, małego biustu, krzywego nosa, wysokiego czoła, rzadkich włosów, cellulitu, brzydkiego głosu, okrutnych kolegów, biedy, pochodzenia, wakacji spędzanych na podwórku, pracy w Macu, alkoholizmu rodziców, braku chłopaka, niepełnosprawności. &lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p style="text-align: justify;"&gt; Szczęśliwy świat.&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p style="text-align: justify;"&gt; Widzieliście kiedyś modelkę na wózku na pokazie Prady? Ja też nie, pewnie dlatego, że nie wyglądałaby zdrowo . &lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p style="text-align: justify;"&gt; Wypuszczanie na wybieg (sesje zdjęciowe) modelek z trochę większym biustem (zrobionym), w rozmiarze 38 zamiast 34, za to idealnie pięknych, wysokich, zadbanych z pewnością uczyni świat lepszym i zlikwiduje kompleksy milionów młodych kobiet. &lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p style="text-align: justify;"&gt; I oczywiście anoreksję , wojny i głód na świecie.&lt;/p&gt;</description>
      <author>tram_way@NOSPAM.gazeta.pl</author>
      <category>bzdety-srety</category>
      <comments>http://wtramwaju.blox.pl/2012/05/Anoreksja-mnie-nie-rusza.html#ListaKomentarzy</comments>
      <guid>http://wtramwaju.blox.pl/2012/05/Anoreksja-mnie-nie-rusza.html</guid>
      <pubDate>Tue, 15 May 2012 21:10:50 +0200</pubDate>
    </item>
    <item>
      <title>Marnuj sobie swój czas</title>
      <link>http://wtramwaju.blox.pl/2012/05/Marnuj-sobie-swoj-czas.html</link>
      <description>&lt;p style="text-align: justify;"&gt; Cała dyskusja o beznadziei edukacji wyższej poszła u moich lewicowych, nieomylnych jak zawsze kolegów (#ttdkn-męskamuzyka) w stronę dopuszczalności marnowania zasobów (niemarnowanie jest podobno korwinizmem) oraz tego, jak dobre jest uczenie rzeczy zbędnych, ponieważ produktywność jest zła w ogóle, a uczenie o Konopnickiej i robienie z niej setnego doktoratu wpływa ponoć na rozwój kultury wysokiej. &lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p style="text-align: justify;"&gt; Wartość powyższej opinii oceni odpowiednio każdy normalny człowiek, dlatego zostawię tu tylko skromną opinię studentów, którzy nieśmiało zaczynają zabierać głos i protestować przeciwko marnowaniu ich czasu, przeciw niskiej jakości programowi, przeciw przestarzałym metodom, niedouczonym "naukowcom". &lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p style="text-align: justify;"&gt; &lt;a href="http://wyborcza.pl/1,75248,11701313,Chcemy_nauki_na_poziomie.html?as=1&amp;amp;startsz=x"&gt;Chcemy nauki na poziomie&lt;/a&gt;&lt;br /&gt; &lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p style="text-align: justify;"&gt; W dyskusji o edukacji wyższej wypada pamiętać po co i dla kogo została stworzona; polscy naukowcy nie mają najwyraźniej wątpliwości, że dla nich i dla ich wygody.&lt;/p&gt;</description>
      <author>tram_way@NOSPAM.gazeta.pl</author>
      <category>edukacyjne</category>
      <comments>http://wtramwaju.blox.pl/2012/05/Marnuj-sobie-swoj-czas.html#ListaKomentarzy</comments>
      <guid>http://wtramwaju.blox.pl/2012/05/Marnuj-sobie-swoj-czas.html</guid>
      <pubDate>Fri, 11 May 2012 17:42:24 +0200</pubDate>
    </item>
    <item>
      <title>Dlaczego doktoranci głodują</title>
      <link>http://wtramwaju.blox.pl/2012/05/Dlaczego-doktoranci-gloduja.html</link>
      <description>&lt;p style="text-align: justify;"&gt; Czescjacek, który rzadko pisze głupie notki, &lt;a href="http://czescjacek.wordpress.com/2012/04/27/antykonsumpcjonizm-w-sluzbie-kapitalizmu/#comment-1665"&gt;napisał właśnie taką&lt;/a&gt; , z której wynika mniej więcej tyle, że gdyby nie wegetarianie i idea antykonsumpcjonizmu, nie byłoby głodu na świecie, a wszyscy byliby bogaci jak ktoś bogaty. Albowiem wystarczy chcieć, aby dużo zarabiać, a idealiści wszystko psują. Najbardziej poruszył mnie poniższy cytat.&lt;/p&gt; &#xD;
&#xD;
&lt;p&gt; Antykonsumpcjonizm przyczynia się wręcz do sytuacji, że całe mnóstwo osób jest gotowe pracować za darmo: doktoranci, młodzi naukowcy, stażyści.&amp;#65279;&lt;/p&gt; &#xD;
&#xD;
&lt;p style="text-align: justify;"&gt; Postanowiłam podzielić się tutaj swoją leciuteńką niechęcią do młodych, głodujących i biadolących naukowców i doktorantów, co właściwie jest masłem maślanym dla dodania powagi niepoważnemu zjawisku, ponieważ nie ma innych młodych naukowców niż doktoranci.&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p style="text-align: justify;"&gt; Pierwszym powodem, dla którego młodzi "naukowcy" głodują, jest ich nadmiar. Studentów jest coraz mniej, natomiast doktorów mamy naprodukowanych całe mnóstwo, dlatego do niedawna otwierane były coraz to nowe ośrodki akademickie, żeby zapewnić im całkiem niepotrzebne komukolwiek etaty; teraz idzie niż i fikcja zapotrzebowania na miliony polonistyk, politologii i historii staje się jasna, więc te ośrodki będą zamykane, a doktorzy znów będą biadolić, że marnuje się naukowy kwiat, inteligencja, sretytety, a doktoranci, którzy liczyli na łatwy etat po niezbyt przemyślanych studiach nad twórczością przysłowiowej Konopnickiej, będą płakać nad chlebem i wodą. Słowem: ja na przykład nie wybrałam studiów aktorskich, chociaż na pewno są fajne.&lt;br /&gt; &lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p style="text-align: justify;"&gt; Drugim powodem, dla którego doktoranci głodują, jest fakt, że nic nie potrafią (a jak potrafią, to niech udowodnią), a Godne Miano Doktoranta nie pozwala im zhańbić się pracą nienaukową (bo pisanie doktoratu to jeszcze nie jest praca, tylko pnięcie się po szczebelkach kariery, tak jak pracą nie jest pisanie prac zaliczeniowych/magisterskich na studiach). Sama mam znajomą, która nim zrobiła doktorat, pracowała w lotniczym call center parę lat (nocami!), no ale ona nie była leniwa i znała język obcy - ilu naszych młodych, ambitnych głodnych doktorantów zna biegle języki obce i potrafi coś poza swoją Konopnicką, o której naprawdę nikt już nie chce czytać, a ich praca naukowa wyląduje głęboko w uczelnianym magazynie zaraz po obronie?&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p style="text-align: justify;"&gt; Trzecim powodem dla którego młodzi "naukowcy" głodują (i nie są to raczej biolodzy molekularni, ale nasi humaniści), jest cały system szkolnictwa wyższego, zdemoralizowany przez państwowe dotacje, które nie premiują innowacyjności, ale zachowawczość, ilość a nie jakość, kumoterstwo a nie wartość jednostki. Dlatego polskie uczelnie zachęcają młodych ludzi do robienia doktoratów kompletnie oderwanych od rzeczywistości, dla samej sztuki i chwały bycia Naukowcem, a nie po to, żeby rozwijać Naukę i coś z siebie dawać, ale tak naprawdę, nie dla jaj i nie dla Szanowny Panie Doktorze w nagłówku maila. &lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p style="text-align: justify;"&gt; Last but not least, przypomniało mi się &lt;a href="http://www.filozofia.uw.edu.pl/skfm/publikacje/gramsci03.pdf"&gt;jedno z pism Gramsciego&lt;/a&gt;, poleconego mi gdzieś kiedyś przypadkiem przez &lt;a href="http://ziel.blox.pl/html"&gt;Ziel&lt;/a&gt;&lt;br /&gt; &lt;/p&gt; &#xD;
&#xD;
&lt;p style="text-align: justify;"&gt; wszyscy ludzie są po trosze intelektualistami, ale nie wszyscy pełnią w społeczeństwie funkcje intelektualne.&lt;/p&gt; &#xD;
&#xD;
&lt;p style="text-align: justify;"&gt; A więc zarówno doktorant, co kucharka i kierowca, są intelektualistami, ponieważ nikt, jak pisze Gramsci, nie używa w pracy wyłącznie siły mięśni, ale o specjalne  przywileje dla tych ostatnich z racji ich intelektualnej strony nie upomni się nigdy lewicowa prawica.&lt;br /&gt; &lt;/p&gt;</description>
      <author>tram_way@NOSPAM.gazeta.pl</author>
      <category>edukacyjne</category>
      <comments>http://wtramwaju.blox.pl/2012/05/Dlaczego-doktoranci-gloduja.html#ListaKomentarzy</comments>
      <guid>http://wtramwaju.blox.pl/2012/05/Dlaczego-doktoranci-gloduja.html</guid>
      <pubDate>Thu, 3 May 2012 19:05:43 +0200</pubDate>
    </item>
    <item>
      <title>ELFy w Ameryce, czyli nie mów ekoterroryzm</title>
      <link>http://wtramwaju.blox.pl/2012/04/ELFy-w-Ameryce-czyli-nie-mow-ekoterroryzm.html</link>
      <description>&lt;p style="text-align: justify;"&gt; Nie wiedziałam do tej pory skąd się w dyskursie o ekologii wzięło określenie eko-terroryzm, którym śmiało szafują wszyscy (prawy do lewego). Po obejrzeniu &lt;a href="http://www.ifatreefallsfilm.com/film.html"&gt; If a tree falls&lt;/a&gt;  Marshalla Curry'ego, niezwykłego dokumentu opowiadającego historię Earth Liberation Front, który nominowany był nawet do tegorocznego Oscara, już wiem. Nazwę tę nadały sabotażystom z ELF amerykańskie media i sądy  (a polskie prawactwo papuguje), w nawiązaniu do prawodawstwa antyterrorystycznego, które rozpleniło się w Ameryce po 11/9/2001 niczym makkartyzm w latach 50. Terrorysta ma budzić strach i odrazę; nie ma prostszego sposobu na zdyskredytowanie człowieka i jego przekonań, niż przez nadanie mu miana terrorysty.&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p style="text-align: justify;"&gt; Bohaterami If a tree falls  są młodzi ludzie, którzy rzucają wyzwanie amerykańskiemu, niewyobrażalnie (aż do obejrzenia ujęć zdegradowanego Oregonu) ekstensywnemu przemysłowi drzewnemu, wysadzają tartaki (obrywa się też rzeźni mordującej dzikie konie) a w końcu złapani przez FBI wybierają różne ścieżki: niektórzy, jak główny bohater opowieści, Daniel McGowen do końca odmawiają zeznań przeciw towarzyszom, inni współpracują z policją i wydają kolegów i koleżanki.&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p style="text-align: justify;"&gt; McGowen budzi sympatię, jest inteligentnym, zwyczajnym chłopakiem z sąsiedztwa, jedyne co różni go od nas to to, że jest odważny, konsekwentny i w coś sensownego wierzy. W żadnym z ataków ELF nie zostaje ranny żaden człowiek, ale Daniel zostaje ostatecznie skazany na 7 lat więzienia o zaostrzonym rygorze jako terrorysta (co i tak jest małym wyrokiem jak na ekologa w USA, &lt;a href="http://supportmariemason.org/about/"&gt;paczcie tutej&lt;/a&gt;). Wyjdzie za dwa lata, można wesprzeć go na jego &lt;a href="http://www.supportdaniel.org/"&gt;fanpejdżu&lt;/a&gt; .&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p style="text-align: justify;"&gt; Słynni już obecnie aktywiści ELF nie są jedynymi bohaterami dokumentu. Ważnym, choć zepchniętym na drugi plan jest społeczeństwo, którego protesty przeciw niszczeniu środowiska również tego najbliższego, były już w latach 90. brutalnie przez policję amerykańską tłumione (koszmarna scena torturowania gazem łzawiącym złapanych małolatów), a po 11 września w praktyce zdelegalizowane. I którego bezsilność w starciu z władzą i pieniędzmi koncernów drzewnych doprowadziła do narodzenia się ELF i jego akcji sabotażowych. &lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p&gt; Dokument polecam wszystkim bez wyjątku, streścić go nie sposób, a historia, którą opowiada, przywraca wiarę w człowieka&lt;img style="display: block; margin-left: auto; margin-right: auto;" title="If a tree falls, poster" src="http://wtramwaju.blox.pl/resource/ecoterrorismfilm.jpg" alt="" width="315" height="466" /&gt; .&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p style="text-align: justify;"&gt; &lt;br /&gt; &lt;/p&gt;</description>
      <author>tram_way@NOSPAM.gazeta.pl</author>
      <category>ekologiczne</category>
      <guid>http://wtramwaju.blox.pl/2012/04/ELFy-w-Ameryce-czyli-nie-mow-ekoterroryzm.html</guid>
      <pubDate>Mon, 30 Apr 2012 20:55:26 +0200</pubDate>
    </item>
    <item>
      <title>Coś mnie łączy z posłem Żalkiem</title>
      <link>http://wtramwaju.blox.pl/2012/04/Cos-mnie-laczy-z-poslem-Zalkiem.html</link>
      <description>&lt;p style="text-align: justify;"&gt; Nie popieram zabiegów in vitro. Nie optuję za ich zakazem (jestem całkowicie przeciwna ich dotowaniu), ale mam do nich mniej więcej taki stosunek jak do kupowania rasowych psów i kotów. Nie dostrzegam dramatu niemożności przekazania swoich genów dalej, pewnie dlatego, że mając w rodzinie srylion przypadków raka wszystkich możliwych narządów, musiałabym upaść na głowę, żeby uznać swoje geny warte przekazania dziecku. &lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p style="text-align: justify;"&gt; Wierzę natomiast, że wszystkie te pary, które na in vitro (oraz naturalne ciąże) się decydują, mają geny jak bohaterowie &lt;a href="http://www.filmweb.pl/film/Gattaca+-+Szok+przysz%C5%82o%C5%9Bci-1997-5787"&gt;Gattaki&lt;/a&gt; , dzięki czemu ich genizm jest w pełni uzasadniony.&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p style="text-align: justify;"&gt; Działanie posła Jacka Żalka, zatrzymujące liberalny projekt ustawy lewicy, który dopuszczał zapładnianie kobiet będących w związkach (lub nie) pozamałżeńskich to krok małego yyy.... mały krok człowieka, a wielki krok ludzkości w walce z polskim, patriotycznym genizmem.&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p style="text-align: justify;"&gt;  Ludzi w Polsce i Europie jest coraz mniej, co grozi upadkiem obecnego establishmentu i końcem białego człowieka. I dobrze, od tygodnia mam fantazję, że niedługo &lt;a href="http://newshopper.sulekha.com/no-experiments-on-animals-in-colleges-environment_news_1548036.htm"&gt;zaleją nas Hindusi&lt;/a&gt; .&lt;/p&gt;</description>
      <author>tram_way@NOSPAM.gazeta.pl</author>
      <category>moje</category>
      <comments>http://wtramwaju.blox.pl/2012/04/Cos-mnie-laczy-z-poslem-Zalkiem.html#ListaKomentarzy</comments>
      <guid>http://wtramwaju.blox.pl/2012/04/Cos-mnie-laczy-z-poslem-Zalkiem.html</guid>
      <pubDate>Sun, 29 Apr 2012 11:24:04 +0200</pubDate>
    </item>
    <item>
      <title>Rusinek, my hero</title>
      <link>http://wtramwaju.blox.pl/2012/04/Rusinek-my-hero.html</link>
      <description>&lt;p style="text-align: justify;"&gt; Szanowny Pan Michał Rusinek oburzył Polski Internet, opowiadając się jasno i &lt;a href="http://krakow.gazeta.pl/krakow/1,44425,11588022,Jest_slowo_Witam_na_poczatku_listu__To_nie_odpowiadam.html"&gt; wyraźnie przeciw zaczynaniu maila od witam&lt;/a&gt; , ponieważ Internet witać się nie umie, a maile uczy pisać się w korporacjach od szefów i klientów, którzy często pisać nie umieją wcale.&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p style="text-align: justify;"&gt; Internet obraził się, że Michał Rusinek oczekuje od zagadywacza szacunku, bo sekretarz Szymborskiej ruszył jego sumienie i obudził świadomość - nagle okazało się, że Internet na co dzień jest zwyczajnie niegrzeczny w kontaktach ze światem zewnętrznym, a do tego przyznać się trudno, zwłaszcza przed samym sobą.&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p style="text-align: justify;"&gt; W dyskusji o tym, czy Michał Rusinek przesadza, oczekując od studentów zachowania uprzejmego gościa, który powinien zapukać i zapytać, czy nie przeszkadza, a nie ładować się z butami obcemu do sypialni, odwrócono naturalnie kota ogonem. Rusinek jest podobno zarozumiały i zadufany,  do tego z Krakowa, więc na pewno nie ma racji.&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p style="text-align: justify;"&gt; Ja jestem starej daty, choć nie z Krakowa  i brak grzeczności mi przeszkadza. Przeszkadza mi nie tylko witam od osób z którymi nie zamieniłam ani jednej owcy na Farmville, ale i to, że w odpowiedzi na maile nie dostaję często zwykłego dziękuję , bo odbiorcy maila szkoda czasu na niepotrzebne grzeczności, jest wyluzowanym internautą, zajętym fejsbuczeniem. &lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p style="text-align: justify;"&gt; Kiedy chcę poprosić o coś kogoś, kogo szanuję, to najpierw rozważam, czy moja prośba jest na miejscu i formę, jaka zadowoli jej adresata i za cholerę nie mogę zrozumieć, czemu inni nie mają podobnie.&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p style="text-align: justify;"&gt; Small update&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p&gt; &lt;img style="display: block; margin-left: auto; margin-right: auto;" src="http://wtramwaju.blox.pl/resource/witam.JPG" alt="" width="398" height="403" /&gt;&lt;br /&gt; &lt;/p&gt;</description>
      <author>tram_way@NOSPAM.gazeta.pl</author>
      <category>moje</category>
      <comments>http://wtramwaju.blox.pl/2012/04/Rusinek-my-hero.html#ListaKomentarzy</comments>
      <guid>http://wtramwaju.blox.pl/2012/04/Rusinek-my-hero.html</guid>
      <pubDate>Wed, 25 Apr 2012 20:53:31 +0200</pubDate>
    </item>
  </channel>
</rss>


