|
Blog > Komentarze do wpisu
Miałam dziesięć latGdy obejrzałam to pierwszy raz i zakochałam się naraz w Costnerze i Whitney. Dziś dobiegam trzydziechy i odświeżyłam sobie Bodyguarda, żeby przeczyścić kanały łzowe, bo to absolutnie najbardziej romantyczna historia miłosna bez wielkich słów, jaką kiedykolwiek nakręcono. Historia prostego chłopa z budżetówki i rozpuszczonej gwiazdy na której zawsze płaczę, a im jestem starsza, tym bardziej (a dziś to już w ogóle masakrycznie) i to z czystym sumieniem, bo nie mogę nawet temu filmu nic zarzucić pod względem ideologicznym, co aż dziwne, bo gdy go kręcono panoszył się neoliberalizm. Z dedykacją dla wszystkich, których sobota, 18 lutego 2012, tram_way
TrackBack
Komentarze
l.marzena
2012/02/19 21:59:05
no i bardzo dobrze. Każdy powinien mieć swojego wyciskacza łez.
2012/02/21 09:58:27
ja też bardzo lubię ten film. i wcale mi nie brakuje, że nie było ich widać kotłujących się w łóżku.
2012/02/21 12:29:09
A mnie się podobało, że z ich seksu nie zrobiono wielkiego halo: przespali się ok, nie było problemu, że po tym nie są razem, ważniejsze było uczucie niż to, że je ufizycznili. Słowem żadnego umoralniacza, że jak się przespało, to trzeba iść do ślubu, bo kobieta jest już napoczęta or sth.
2012/02/21 18:07:30
ja potem gdzieś czytałam,że nagrali ostrzejszą scenę, ale w filmie jej nie było. rzekomo dlatego, że "w tamtych czasach" to by było jednak za dużo - ona czarna a on ... tańczący z wilkami, że się tak wyrażę, ale wydaje mi się, że to ściema.
anyway - film jest super. whitney była przepiękną utalentowaną kobietą. |
|