|
Blog > Komentarze do wpisu
Jaki naród, taka pamięć - Festung WarschauEfektem jak sądzę ciężkiej pracy archiwalnej Ewy Janickiej jest Festung Warschau, antologia wspomnień i przemyśleń, uszeregowanych według miejsc i ulic, które autorka kolejno opisuje, a czytelnik kolejno zwiedza. Jeden z rozdziałów został zatytułowany nawet Spacerkiem po Warszawie, jednak ogrom tragedii i zbrodni, jakie ów spacer odkrywa, nie pozostawia wątpliwości, co do ironicznego założenia autorki przy nadawaniu tego tytułu, choć niewątpliwie za przewodnik opracowanie Ewy Janickiej powinno turystom służyć. Festung Warschau jest promowane w serwisie Krytyki Politycznej między innymi jako książka zawierająca rozwiązanie zagadki pochodzenia słynnych warszawskich kapliczek. Na pytanie, skąd wzięły się kapliczki Ewa Janicka wprost jednak nie odpowiada, bo teorii jest wiele, a dojść do intencji ich ówczesnych twórców dziś trudno. Wiadomo, że zaczęły pojawiać się wiosną 1943 r., możliwe że w odpowiedzi na terror okupacyjny, mając pełnić funkcję chroniącego sacrum dla warszawskich podwórek, ale nie musi być to cała prawda. Praskie kamienice zamieszkiwała wcześniej ludność żydowska i jedna z teorii, o której wspomina Ewa Janicka, mówi o tym, że stawiając kapliczki, Polacy zawłaszczali przestrzeń, w tym symboliczne: narodową i religijną. Ten swoisty holocaust pamięci o warszawskich Żydach oraz przemoc symboliczna popełniana na nich trwa do dziś, ale dziś za zbrodnię nie da się obwinić Niemców:
Opowieści o tym, jak stawiając pomniki martyrologii Warszawy "zapominano" o Żydach i jak pamięć o ich istnieniu w czasie wojny w Warszawie jest rugowana do dziś, jest w książce Ewy Janickiej mnóstwo, bo autorka nie obawia się wypominać Polakom tego, co skrywała i wciąż skrywa nasza historyczna propaganda. Festung Warschau nie jest opowieścią o tym, jak Polacy ratowali Żydów, stąd też należy spodziewać się, że na autorkę spadną gromy, podobnie jak wcześniej na Grossa. Może jest to książka trochę zbyt publicystyczna, trochę zbyt emocjonalna. Ale w zasadzie czemu miałaby taka nie być?
niedziela, 05 lutego 2012, tram_way
TrackBack
Komentarze
vauban
2012/02/05 21:56:19
Ha. Przypomniało mi się opowiadanie Hłaski "Miesiąc Matki Boskiej".
2012/02/05 23:30:00
Doczytałam, dzięki, teraz będę mieć romantyczne sny o polskich wojakach.
2012/02/06 12:58:59
Widziałam tę książkę i chciałam kupić, ale nie miałam pieniędzy akurat. Dziś przekonałam się po Twoim wpisie, że jak już będzie za co to na pewno kupię. [a powinno być za co dziś lub jutro;]
Mimo wszystko wydaje mi się (może mylnie), że książki takie jak Grossa powodują reakcje dla mnie niezrozumiałe w polskich mediach, przelewa się fala nienawiści i niezrozumienia, ale jednak pewne fakty zaczynają docierać do świadomości ludzi i coś się zmienia. Ciekawie we wstępie do książki-wywiadu napisał Passent o tym, że przez Polaków jego rodzice zginęli, ale też przez Polaków on sam żyje. Taka dwoistość naszej historii. Dobrze, że się mówi o tym. Co do praskich kapliczek to też znałam tylko tę oficjalną wersję. Ciekawe.. Trochę przypomina zagarnianie terenu przez psa, który manifestuje to sikając. Pozdrawiam! 2012/02/06 13:39:21
@varshava
Też mi się wydaje, że byle dało się rozpętać debatę na ten czy inny temat, to racjonalnymi argumentami można do ludzi trafić, przynajmniej niektórych. Tylko że Festung Warschau nie jest tak medialna jak książki Grossa (skądinąd słabe), więc pewnie zostanie zapomniana a szkoda. |
|